W Tym Artykule:

Odrzucenie jest do bani. To naprawdę, naprawdę śmierdzi. Przez długi czas unikałem go za wszelką cenę. Plusem było to, że nie czułem się spalony; wadą było to, że przegapiłem możliwości, które chciałem, ale byłem zbyt przestraszony, aby spróbować.

Bob Ross

Przez wiele lat powstrzymywało mnie to od wykonywania pracy, która naprawdę mi się podobała. Przesłałbym co kilka lat pismo, żeby je odrzucił, a potem będę pielęgnował moje rany, zamiast atakować dwa razy mocniej następnym razem.

W zeszłym roku, mój przyjaciel Rachele i ja opracowaliśmy plan. Co jeśli zamiast ukrywać nasze odrzucenia, byliśmy otwarci o nich nawzajem? A jeśli zamiast unikać odrzucenia, aktywnie ich szukaliśmy i rywalizowaliśmy najbardziej? W ten sposób rozpoczęła się nasza wielka misja porażki. Rozpoczęliśmy wątek wiadomości e-mail - aby być dzielonym między sobą i nikt inny - który rejestrował każdą rzecz, którą próbowaliśmy. Nasze parametry były szerokie, szczególnie na początku. Uwzględniliśmy każdą pracę, o którą się ubiegaliśmy, każdy napisany tekst, przeszkody na poziomie szkolnym i osiągnięcia, które wymieniłeś. Jeśli nas wystraszyło, to zostało dodane do listy.

Korzyści z zapisania twoich celów są już dobrze znane. Może pomóc ci uzyskać jasność i sprawić, że będziesz bardziej skłonny do osiągnięcia swoich ambicji. To powiedziawszy, myślę, że jest coś jeszcze potężniejszego w umożliwieniu sobie - i twoim celom - pełnego zobaczenia przez inną osobę. Nie tylko byłam wobec siebie szczera, ale byłam całkowicie szczera z drugą osobą o tym, co próbowałem zrobić.

Teoretycznie powinno mnie to przerazić. Niech ktoś inny widzi wszystko, co mi się nie udało? W innym dniu powiedziałbym: "Nie, dziękuję!" Sztuczka, która sprawiła, że ​​ten konkurs się udał, to sposób, w jaki porażka została zaakceptowana, a nawet pożądana. Element "konkursu" przemawiał do każdego z nas. Za każdą próbę, którą zrobiliśmy, za każdym razem, gdy stawaliśmy się podatni i wypróbowany dla czegoś, weszliśmy na listę. Odrzucenia były liczone jako punkt. Akceptacje zostały policzone jako punkt ujemny, który odciął Twój ogólny wynik. Osoba z największą liczbą punktów na koniec roku dostała nieokreśloną nagrodę.

Pojawiła się nagroda wtórna. Wiedziałem, że istnieje możliwość, że Rachele może zakończyć rok z większą ilością punktów, ale tylko wtedy, gdy będę miał więcej sukcesów niż ona. To pojęcie było nie do zniesienia, dlatego zobowiązałem się do podjęcia jak największej liczby prób.

Konkurs działał. Każdy z nas próbował więcej okazji. Staliśmy się mniej lęk przed każdą porażką, a każdy z nich mniej palił. Będąc otwarci na siebie nawzajem, ile pracy poszło na każdą małą "wygraną", zapewniliśmy cheerleaderkę. Wiedziałem, że Rachele nigdy nie żałuje mi ani jednego sukcesu, ponieważ znała pracę, która do niego doszła. Widziała na własnej skórze listę odrzuceń, które ją poprzedziły. Czuję to samo dla niej.

Konkurs zakończył się na dwa sposoby. Pomogło mi to zmienić sposób, w jaki czułam się z każdą porażką. Największą niespodzianką był dramatyczny efekt, jaki wywarło to na moją firmę. Konkurs rozpoczął się w czerwcu 2015 roku. W ciągu półtora roku zrobiłem skok, by zarabiać na komedii improwizowanej (co jest rzadkością w branży, w której oczekuje się, że nie zostanie opłacone), i mogłem przejść do pełnej czas wolny. Wpłynęło to nawet na moje życie osobiste. Odkąd aktywnie szukałem profesjonalnego odrzucenia, zacząłem umawiać się na więcej odważniej i to doprowadziło mnie do mojej obecnej (i najlepszej) relacji.

W ostatnich miesiącach przestałem uważnie interpretować odrzucenia. Ja nie potrzeba tak jak kiedyś. Za każdym razem, gdy mam artykuł zaakceptowany, myślę: "Istnieje dziesięć odrzuceń, które należy spełnić." W końcu freelancing to gra liczb. Im więcej strzałów masz na bramkę, tym większy potencjał musisz zdobyć.

Przerażające niepowodzenie zmieniło moje życie tak straszne, jak mogłoby się wydawać. Teraz robię więcej pracy, którą kocham i grabienie w cieście.


Wideo: